Stosunkowo niedawno miałem przyjemność rozmawiać z pracownikiem Adtaily, Pawłem Śmietanką. Jedno z pytań, które mi zadał – to jak widzę rozwój Adtaily, a dokładniej jakie narzędzia mogą sprawić by ta platforma reklamowa była jeszcze bardziej wygodna w użytkowaniu. Reklama musi być skuteczna, by przynosiła oczekiwane rezultaty. By reklamodawca osiągnął zamierzony cel a wydawca na tym zarobił. Bez namysłu wskazałem to czego w Adtaily brakuje mi najbardziej - spersonalizowanych reklam.
Co z tego, że na łamach bloga pokazują się bardzo atrakcyjne reklamy kobiecych butów, kiedy ich skuteczność będzie żadna? W tym wypadku skuteczność na której zależy reklamodawcy jest znikoma, nawet przy kampaniach zasięgowych a wydawca, czyli ja tracę bo mam zajęty boks reklamowy, w który nikt nie kliknie?
Dużo musiałem marketów odwiedzić by dostać swoją upragnioną kopię Diablo III. Miałem delikatną przewagę nad gminazjalistami, którzy udali się także na poszukiwania gry – auto, którym mogłem się przemieszczać między sklepami. Ci drudzy niestety zmuszeni byli do przemieszczenia się komunikacją miejską między sklepami, w których potencjalnie mogła być dostępna gra, co dawało mi przewagę ;-) Było ich sporo i byli bardzo charakterystyczni. Niemal biegiem wpadali do sklepu, kierując się do działu gier. Ich atutem była prędkość, byli bardzo szybcy ;-)
Niemniej nie o nich chciałem pisać, a o samym Diablo, które było tak bardzo wyczekiwane przez fanów gatunku. Pomimo początkowych problemów z zalogowaniem się (Blizzard miał problemy techniczne o których informowali), to na następny dzień od premiery wszystko wróciło do normy. Swoją przygodę z grą zacząłem od klasy barbarzyńcy, by sprawdzić jak gra się w zwarciu. Pierwsze wrażenia to oczywiście fascynacja, niestety jednak stosunkowo szybko pojawiło się zwątpienie. Otóż gra w pewnym momencie stała się monotonna. Na szczęście okazało się, że to tylko element przejściowy do uzyskania nowych broni i umiejętności.
Otrzymałem dzisiaj na mejla dość interesującą informację prasową. Otóż pojawiła się na rynku nowa usługa o nazwie Octawave. Jest to (ponoć) najszybsza infrastruktura chmury obliczeniowej na świecie, która powstała w Polsce w laboratoriach firmy K2 Internet S.A.
Tego typu rozwiązań na rynku jest sporo. W takim razie czym wyróżnia się Octawave? (informacja prasowa)
Oktawave to szybkość. W zakresie dostępu do danych podczas testów w środowisku laboratoryjnym udało się osiągnąć wydajność na poziomie 1 000 000 IOPS dla pojedynczej instancji wyposażonej w 32 GB RAM oraz 16 VCPU (w trakcie testu random read) oraz 3 GB/s ciągłego transferu danych (dla odczytu oraz zapisu). Dbając o możliwie najlepszą stabilność platformy beta, maksymalna wydajność pojedynczej instancji została ograniczona do 100 tys. operacji wejścia wyjścia w pierwszym etapie testów i będzie sukcesywnie zwiększana w miarę potwierdzania stabilności systemu. To oznacza, że standardowa instancja Oktawave oferuje wydajność od kilkuset do kilku tysięcy razy większą od obecnych na rynku rozwiązań oferowanych np. przez Amazon czy Rackspace.
W związku ze startem testów Octawavei, mam dla was 10 zaproszeń do testów tej usługi, przez najbliższe miesiące. Kody otrzyma pierwsze 10 osób, które doda komentarz pod wpisem ze swoim adresem e-mail (adresy usunę po wysłaniu mejla). Kod posłuży do rejestracji na www.oktawave.com/pl/.
Wikipedii nie trzeba nikomu przedstawiać. Ta wirtualna encyklopedia jest znana na całym świecie i prócz tego, że tworzą ją użytkownicy internetu to dodatkowo charakteryzują ją absolutny brak reklam (nie licząc apelu Jimmy’ego Wales z prośbą o dofinansowanie). Utrzymywana jest z pieniędzy gromadzonych przez Fundację Wikimedia.
Mimo tych jasnych reguł co do wyświetlania reklam, niektórzy użytkownicy encyklopedii zaobserwowali pojawiające się, irytujące reklamy na łamach serwisu. Głos w całej sprawie zabrali twórcy Wikipedii na łamach swojego bloga, informując że reklamy widoczne u części użytkowników spowodowane są infekcją ich komputerów oprogramowaniem typu malware. Zapewnili tym samym, że polityka reklamowa w żadnym wypadku nie uległa zmianie.
Długo nam Blizzard kazał czekać na kolejną odsłonę kultowej już gry Diablo. Wczoraj oficjalnie wystartowała część trzecia tej gry, tak bardzo wyczekiwana przez wszystkich fanów. Z pewnością nie tylko polska gospodarka ucierpi na tym wydarzeniu, jako że dziś na próżno szukać fanów tej gry w zakładach pracy ;-)
Po tak długim czasie oczekiwania, z pewnością do grania trzeba się w umiejętny sposób przygotować. Jak to zrobić? Poniższy materiał Wam wszystko wyjaśni ;-)
Jedna z największych, jak nie największa polska firma PZU poczuła silną potrzebne zmiany swojego głównego znaku rozpoznawczego – logotypu. Zmiany w mojej opinii są dość kontrowersyjne, jako że nowe na tle starego wygląda jakby je zrobił gimnazjalista z jednego z serwisów freelancerskich.
O nowym logo, sam prezes:
- Nowe logo zachowując uniwersalny i ponadczasowy charakter symbolizuje uproszczenie procedur, troskę o klienta i nowoczesność stosowanych rozwiązań. To podsumowanie kierunku, w jakim zmierza Grupa PZU
Można dostrzec ducha czasu, logo zostało znacznie uproszczone, nie ma niepotrzebnych elementów, obrysów i dodatkowych napisów. To ogromny plus, prostota cnotą jest, niemniej styl, dobranie kolorów kompletnie mi nie przypadło do gustu. Dam sobie rękę obciąć, że jego zaprojektowanie kosztowało PZU setki tysięcy złotych. Jak wasze odczucia? Czy to logo to właściwy wybór dla tak poważnej instytucji?
Ewolucja PZU
Jeśli napiszę, że na szablonach do systemów CMS można nieźle zarobić to w żadnym nie powiem nic nowego. W sieci istnieje masa serwisów, za pośrednictwem których Web Designerzy mogą sprzedawać swoje prace z powodzeniem, odpalając pośrednikowi jego dolę. Jednym z takich serwisów jest serwis marki Envato o nazwie ThemeForest.net. Jest to witryna, która moim zdaniem odskoczyła jakościowo swojej konkurencji (TemplateMonster.com) o kilka lat świetlnych. Szablony, które tam znajdziecie są naprawdę najwyższej jakości, zarówno do WordPressa, Droopala czy Joomli, ale także zwykłe szablony przygotowane w (x)HTML.
Wielokrotnie sam kupowałem szablony do WordPress – za pośrednictwem tego serwisu, z których ostatecznie byłem bardzo zadowolony. Co jest godne uwagi to fakt, że autorzy oddają nam razem z paczką pełną dokumentację, masę dodatkowych funkcjonalności i co najważniejsze – wsparcie. Jeśli do tego dodać o połowę tańsze ceny, w stosunku do TemplateMonster, mamy narzędzie idealne.
Wygląda na to, że Twitter wpadł w ogromne tarapaty. Wszystko za sprawą włamania na ponad 55 tysięcy kont tego mikroblogowego serwisu.
Listy z nazwami użytkowników (ich e-mailami) i hasłami zostały opublikowane na łamach serwisu pastebin, aż 5 podstronach (1,2,3,4,5). Sugeruje wszystkim użytkownikom Twittera sprawdzić czy nie ma ich na liście, a na uspokojenie dodam, że przeszukując listy udostępnione pod powyższymi linkami nie znalazłem żadnego adresu e-mail z końcówka .PL. Oczywiście to nie znaczy wcale, że nie ma tam polskich użytkowników, którzy mogą z poczty elektronicznej z innym rozszerzeniem (np. gmail.com).
Miła niespodzianka spotkała mnie dziś gdy zalogowałem się do Narzędzi Google dla webmasterów. Moim oczom ukazał się odświeżony i ulepszony wygląd usługi. Już po wejściu w profil danej domeny w GWT, widzimy zmiany w Pulpicie nawigacyjnym, w którym to pojawiły się trzy nowe zakładki, które dają nam szybki dostęp do ważnych danych o aktualnej stronie. Kolejno mamy wyświetlone informacje o „błędach indeksowania”, „wyszukiwanych hasłach”, oraz o „mapach witryn”. Nad nimi znajduje się panel z ostatnimi wiadomościami dotyczącymi danej strony.
Na początku marca pisałem o sprawie BGŻ i domenie .XXX. Otóż bank przegapił okres Sunrise (okres w którym właściciele znaków towarowych mają pierwszeństwo przy rejestracji domen z tym rozszerzeniem), a osoba która wykupiła domenę bgz.xxx, przygotowała serwis pornograficzny. Sprawa była o tyle kontrowersyjna, że bank albo zapomniał o Cybersquatterach albo ich zbagatelizował.
Ostatecznie sprawa trafiła do WIPO (World Intellectual Property Organization, Światowa Organizacja Własności Intelektualnej), która to orzekła na korzyść BGŻ.

