Czy debata w sprawie ACTA – 6 lutego miała jakieś znaczenie?

Niusy WWW
181 wizyt
7 lutego 2012, 09:52
5 Komentarzy

Tagi:
tusk

Z pewnością większość z Was miała okazję obejrzeć, czy też przysłuchać się wczorajszej publicznej debacie w sprawie ACTA, z udziałem Szefa Rady Ministrów, jak i kilku przedstawicieli resortów. Właściwie zaczynając od początku, czy była to debata? Głosy z sali twierdziły, że formalnie nie ma ona nic wspólnego z debatą a bardziej radykalne głosy mówiły o pogadance – debata powinna odbywać się podpisaniem dokumentów związanych z kontrowersyjnym porozumieniem.

W panelu dyskusyjnym, mogli zabrać głos internauci jaki i osoby będące na sali, Ci drudzy z oczywistych względów mieli znacznie więcej możliwości by zadać pytania czy też przedstawić swoje obawy. Co do ich jakości, było różnie. Trafiały się osoby dosłownie recytujące z kartki swoje oświadczenia, ale były też osoby które podchodziły do tematu bardzo profesjonalnie. Ci drudzy zadawali rzeczowe pytania, niestety odpowiedzi Premiera, niestety były udzielane na określoną pulę pytań, więc osobiście często odnosiłem wrażenie, że odpowiedź była niepełna lub nie została udzielona.

Sam szef Rady Ministrów dobrze rozegrał całą batalię, choć nie brakowało momentów w których widocznie był podirytowany, co dało się wyczuć podniesionym głosem. Pojawił się w trakcie debaty także inny ważny problem. ZAIKS mówił o złodziejach grabiących twórców, gdy jeden z nich zabrał głos i zrobiło się dość ciekawie. W ramach riposty głos zabrała Pani, która zaznaczyła, że zgłaszając się do ZAIKS dostała odmowę ochrony swych tworów, gdyż wcześniej wspomniana instytucja stwierdziła, że twory te „mają zbyt małe znacznie”. Dodała też, że w momencie wprowadzenia ACTA będzie bardzo podobnie. Pan Komar, który mówił od rzeczy, twierdząc że „Pani coś zmyśla”. Na sali zawrzało.

Zapadło mi w głowie jeszcze jedno ciekawe pytanie. Jeden z Panów zapytał co z ISP, kiedy w życie weszło by ACTA. W sytuacji, kiedy dostawca internetu będzie musiał wskazać użytkownika, który jest podejrzany o łamanie praw autorskich na prośbę wnioskodawcy – będzie musiał zrobić to nieodpłatnie. Kto poniesie koszta tej operacji? Wytłumaczenie Premiera mnie osobiście rozwaliło. Stwierdził że operatorzy mobilni wraz ze zmianą ustawy związanej z telefonią, musieli rozpocząć archiwizowanie połączeń swoich abonentów. To też były ogromne koszta, ale ONI (skracając) „nie marudzili”. Cóż to za tłumaczenie?

Jeśli ktoś ma ochotę, to pełne nagranie debaty znajdzie tutaj.

Inicjatywa była bardzo słuszna, padło wiele ważnych pytań, został obalony mit, że mamy w naszym kraju obywateli i internautów – gdyż jest to jedność.  Szkoda tylko, że to tak naprawdę musztarda po obiedzie – bo pomimo zapewnień Premiera – niewiele do powiedzenia mamy w całej sprawie – tym bardziej, że:

Polski rząd nie wycofa swojego podpisu z żadnego dokumentu, dlatego że jakaś grupa tego żąda; taki rząd powinien podać się do dymisji



  • Emil

    Sebastianie popraw literówki, bo dużo ich narobiłeś :]

    • http://lubik.info Sebastian Łubik

       dzięki, wszelkie odnalezione – poprawiłem :-)

  • http://twitter.com/Jonaszek Tomasz Nadolny

    Liczyłem na bardziej pogłębione podsumowanie… ale cóż… oglądałem więc sam pogłębię swoje zdanie

  • Bartoolina

    Seba, pozwole się z Tobą nie zgodzić. Na wniosek sądu, firmy (bez znaczynia jakie i czym się zajmują) mają obowiązek udostępnić dane osoby podejrzanej o przestępsto. Policja i prokuratura ma dbać o przestrzeganie prawa i czymś dziwnym byłoby kazać organom ścigania za te dane płacić. To tak jakby policja chciała Cię wylegitymować, a Ty na to „daj 20 zl, to Ci pokaże dowód osobisty”. Gdyby tak było, to prywatne firmy by zaczeły zarabiać na udostępnianiu danych z naszych podatków! Oczywiście nie ma tu mowy o udostępnianiu jakichkolwiek danych firmowm prywatnym czy darmowo czy to odpłatnie. Na to zgody nie ma i być nie może. To tyle:)
    Pozdrawiam

    • http://lubik.info Sebastian Łubik

       Masz racje, tylko niestety wszelkie koszty zostaną przerzucone na posiadacza internetu, czyli na nas. Fakt, nie zaznaczyłem tego ;-)